niedziela, 21 sierpnia 2016

Pracownik numer...

Teoretycznie apteka to placówka ochrony zdrowia, w praktyce rola farmaceuty sprowadza się czasami do bycia sprzedawcą w sklepie z tabletkami, a sama praca przypomina pracę w typowej korporacji. 
W jednej z sieciowych aptek, w której pracowałam każdy pracownik posiadał swój własny 5 cyfrowy numer identyfikacyjny. Nie wiem czy to był jakiś algorytm, gdzie dany numer w kodzie oznacz np. magistra lub technika czy po prostu był to kolejny numer nadany kolejnemu pracownikowi danej sieci (coś jak numery indeksów na studiach) Każda z aptek, też miała swój „seryjny numer”, który pojawiał się w niektórych statystykach. 'Kodowanie' nie dotyczy tylko jednej sieci i tylko tej branży - powiedziałabym, że jest to dosyć powszechne i być może ułatwia pracę, ale chyba wolałabym pozostać osobą znaną tylko z imienia i nazwiska. Nawet jeśli to dział kadr numeruje pracowników, bo nie ogrania tego całego burdelu, to powinno zostać to tylko w dziale kadr. Chyba, że to jest taka polityka firmy i zalecenia "centrali". 



Raz na jakiś czas szycha typu dyrektor, prawa ręka prezesa/prezes, koordynator (częściej) robili obchód wszystkich aptek w obrębie danego regionu. Kierowniczka wspomniała: "Piekielna może się pojawisz, bo dyrektor przyjeżdża! Piekielna (ja) na to: "Mam dzień wolny i mam inne plany". Z resztą dzień wolny dla pracownika należy się jak psu buda! Pani dyrektor zachowała się względnie poprawnie - poda każdemu rękę, udając, że wie z kim rozmawia. W rzeczywistość permanentnej sraczki dostawał kierownik oraz koordynator, bo apteka, była z tych, które przynoszą straty. Ceny leków były "warszawskie", zarobki lokalnych pacjentów oscylowały na poziomie przeciętnego Kowalskiego mieszkającego na prowincji. 

Centrala lubi wiedzieć

Mniej więcej raz w roku odbywała się ocena pracownika. Przełożony czyli w naszym wypadu kierownik miał możliwość subiektywnego podsumowania naszych umiejętności. Ankieta to kilkadziesiąt pytań i odpowiedzi w skali od 1 (słabo) do 5 (bardzo dobrze) + parę pytań opisowych. Pytania oceniały między innymi cechy i umiejętności pracownika, podejście do pacjenta czy współpracowników, efekty pracy itd. (taki korporacyjny standard) Wśród bzdurnych pytań, na które musiał odpowiedzieć kierownik było: 
Czy masz zaufanie do pracownika?” i tak jak wspomniałam możliwość oceny to skala 1 – 5. Nie wiem, jakim trzeba być pacanem, żeby formułować pytanie gdzie jedyne możliwe odpowiedzi to TAK (mam zaufanie do pracownika) lub NIE (nie mam zaufania). Czy można mieć zaufanie do pracownia „tylko trochę”, albo tylko w połowie? Nie mogę przecież być w połowie w ciąży, albo w połowie dziewicą! 
Z ankiety wynikało, żemam problem z trudnymi pacjentami” i „nie kontroluję negatywnych emocji i muszę nad ty popracować”. W sumienie nic nowego się nie dowiedziałam. 

Po wypełnieniu ankiety, w zależności od ilości zdobytych punków pracownik otrzymuje ocenę (jest kilka opcji), ale dla ułatwienia pozostawimy tylko 3: pozytywna, neutralna, negatywna. Dwie pierwsze oceny to święty spokój, ostatnia to szybka droga do pożegnania się z pracą. Inna sprawa, że aby dostać ocenę negatywną, trzeba albo być totalnym idiotą i jednostką aspołeczną, albo mieć na pieńku z kierownikiem. 
W naszym przypadku ocena nie wpływała na wysokość zarobków, bo i bez tego słyszeliśmy, że zarabiamy za dużo, bo przecież "w aptece w Zadupiu Dolnym farmaceuta zarabia dużo mniej i też jest zadowolony". W krajach trzeciego świata zarobek to miska ryżu i też każdy jest zadowolony!
Nie wiem czy ocenianie pracowników dalej funkcjonuje w danej sieci, która w między czasie zmieniła właściciela i zaliczyła spory rebranding* Być może zmieniło się tylko logo, ale zasady pozostały te same. 

 
*rebranding – proces zmiany percepcji marki poprzez zmianę elementów jej komunikacji, który najczęściej wiąże się ze zmianą nazwy przedsiębiorstwa lub produktu, wizerunku i/lub logo.


2 komentarze:

  1. Co do pracy aptek to mam trochę żal do magistrów, że proponują leki tych firm, które lepiej ich wynagradzają w jakikolwiek sposób. Robiłam pewien test z moją siostrą przy zakupie leków i ewidentnie dało się odczuć, że Pani w aptece sprzedaje produkt tylko jednej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie testy to norma nie tylko w aptekach...

    OdpowiedzUsuń